Teren
Kiedy marketing żyje w chmurze... a my w terenie
Przeglądając LinkedIn, trafiam na ładny post dużego gracza z rynku sal kontrolnych: pasja zespołu „na co dzień, przy swoim biurku”. Setup jest przepiękny. Nawet trochę za bardzo. Przy bliższym spojrzeniu - dzięki, małe logo w rogu obrazka - biuro jest w 100% wirtualne, wygenerowane przez AI.

Wymiana zdań w komentarzach była zresztą bardzo sympatyczna i fair - dziękujemy im za transparentność. Ale żarty na bok: to dobrze podsumowuje dzisiejszy rynek.
Z jednej strony gracze wsparci ogromnymi funduszami inwestycyjnymi, których logika polega na fuzjach spółek z branży, by tworzyć molochy do odsprzedania jeszcze większemu ogrowi. Rezultat: armie marketingowców oderwanych od rzeczywistości, którzy zarządzają promptami i produkują ultra-gładkie treści - a czasem biura, które nie istnieją.
Z drugiej strony zwinne struktury takie jak nasza. W Easy Multi Display nie mamy może idealnych wirtualnych biur prosto z Midjourney. Za to robimy prawdziwe rzeczy: sprawdzony sprzęt, oprogramowanie działające w prawdziwych salach operacyjnych, instalowane przez te same osoby, które je rozwijają.
Więc dla swoich infrastruktur krytycznych wolisz: dopieszczony prompt pisany z kanapy, z KVM over IP za dwanaście miliardów, ciężkim we wdrożeniu, wymagającym certyfikatu inżyniera do wymiany kabla… czy prawdziwy, dostępny i sprawdzony sprzęt, który działa w terenie?
Patrice Barrault, współzałożyciel i dyrektor techniczny Easy Multi Display